Jednoludna wyspa

Kolejny nadesłany do nas przez Piotrka wpis! Chyba powinniśmy pomyśleć nad udostępnieniem mu stałej ‚ramówki’. Zapraszamy do czytania, bo – jak sami zdążyliście się już przekonać – warto! : )

Poczyńmy kilka założeń. Z jakichś przyczyn samotnie lądujemy na bezludnej wyspie. Z definicji przestaje ona być bezludną, bo już jest na niej jeden ludź, więc tytuł mamy ustalony. Teraz dalej – jesteś zdrowy, w pełni sił. Zapewnienie podstawowych potrzeb fizjologicznych przychodzi łatwo, bo masz ryb, owoców i innego żarcia pod dostatkiem i krótko mówiąc, nie musisz tyrać jak na etacie, by tylko żyć i żreć. Zbudowałeś spoko chatkę, klimat jest łaskawy dla niej i dla Ciebie więc i o bezpieczeństwo się nie martwisz. Nie ma też zwierząt polujących na unikatowe mięso, jakim jesteś Ty. Generalnie masz wszystko, co do fizycznego życia potrzebne.

Fizycznie żyjesz i masz się dobrze, ale zapewne domyślasz się, że zmierzam trochę w stronę psychiczną. Niemniej, jak już sobie tak idealizujemy otoczenie, to przyjmijmy, że miałeś dość tych wszystkich pozornie znajomych ludzi, Twoi rodzice nie żyją od kilku lat, nie zostawiłeś dziewczyny, żony, kochanki w domu. Nie masz żadnych znaczących przywiązań i nie masz po co wracać. Nigdy szczególnie nie potrzebowałeś smartfona, internetu, gps itp. choć znasz je i umiesz korzystać.

Najważniejsze, ostatnie założenie – nigdy już z tej wyspy nie wrócisz do “cywilizacji”.

Z miejsca z którego pochodzisz przywiozłeś jednak ze sobą kilka cech i umiejętności. Znasz trzy języki, masz skończone studia, umiesz grać na gitarze, nieźle rysujesz i trenujesz parkour. Zważywszy na brak ludzi, z którymi możesz w ogóle porozmawiać, języki możesz śmiało zapomnieć. Dyplomu nikt nie doceni, wiedza raczej się nie przyda. Gitary nie masz, papieru i ołówka też, więc nie podziałasz artystycznie. Masz jednak za sobą kilka lat treningów parkouru.

    Trenowałeś w swoim mieście nie tylko na murach, rurach i innych wytworach człowieka. Nieobce były Ci treningi na drzewach i kamieniach, więc właściwie Twoje obecne otoczenie nie wychodzi poza strefę komfortu. Tu doszliśmy do najważniejszego pytania tego tekstu.

     Czy naprawdę trenujesz tylko dla siebie?

    Społeczność, która nas otacza jest zarówno hamulcem jak i napędem naszych działań. Niektórych hejty kolegów potrafią wbić w ziemię, innych zaś wbić na wyżyny motywacji. Dla jednych propsy pod filmikiem i miliony wyświetleń, łapek w górę i udostępnień to woda na młyn, dla innych zaś niezrozumiała reakcja na coś niedopracowanego, coś z czego nie są sami do końca zadowoleni. Jedni mają totalnie w dupie to, co po nich zostanie, natomiast inni na swój sposób próbują dbać o następne pokolenia traceurów. Są tacy, którzy lubią trenować samotnie, natomiast nie brakuje takich, co przestali skakać, bo koledzy przestali wcześniej.

    Wszyscy ci ludzie są jednak mniej lub bardziej osadzeni w pewnym otoczeniu ludzi, które ma na nich wpływ z wzajemnością. Gdzie jednak podziewa się np. motto “być silnym, by być użytecznym”, gdy na naszej wyspie nie mamy dla kogo być użytecznym? Jesteśmy jedyną osobą, którą obchodzi to, czy na zbudowanym przez siebie parkour parku wreszcie dolecieliśmy tego gapa na 15. Pod górę. Nad kamieniami. Nieważne. Nikomu nie pomożemy, przed nikim nie uciekniemy. Przy czym tu można rozgraniczyć trening, a zastosowanie. Warto ćwiczyć samoobronę, ale nie warto pakować się w sytuacje wymagające jej zastosowania. Zatem skoro sam trening, progres, ruch jest większym celem niż jego adaptacja do zaistniałej potrzeby, to czy nic się nie zmieni, gdy wokół nas będzie pustka?

    Zastanówcie się, na ile naprawdę trenujecie dla siebie, a na ile tak mówicie. To nie jest złe mówić jedno, a robić drugie. Ale tylko wtedy, gdy jesteś tego świadom i upraszczasz tym samym jedynie przekaz i komunikację. Obserwuj siebie. Dostrzegaj swoje reakcje na pochwały i krytykę. Miej świadomość wpływu wzroku przechodniów na Twoje zachowania. Zauważ, czy robi Ci różnice czy na miejscówkę dojedziesz w podartych halówkach, czy ubierzesz je dopiero u celu, chowając do plecaka kościółkowe najki 😀 I nawet idąc w drugą stronę. Robiąc coś, co jest rzekomo bezwzględnie robione dla innych – prowadzisz trening czy warsztaty, zauważ czy nie robisz tego dla siebie. Dla swojego ego, które cieszy się, gdy dzieciaki mówią do Ciebie “proszę pana”, “trenerze”, gdy z lekkością robisz prosty skok, na który one muszą poczekać jeszcze kilka lat i zbierasz za to głośne “woooow”.

    Tym tekstem nic nie chcę udowodnić. Nie chcę wskazać, że jest tak albo inaczej. Chcę obudzić pewne wątpliwości. Popchnąć Was w stronę próby, przed którą sami się postawicie. Zasugerować świadome życie, a jedynie na znanym nam przykładzie treningu parkouru. Myśl, działaj, ciesz się życiem.

Pozdro! 🙂

Reklamy

8 uwag do wpisu “Jednoludna wyspa

  1. W sumie ciul, nie wypowiedziałem się nawet! Co do tego, czy bym trenował na takiej wyspie… jasne, że tak! Niby gadanie tylko, ze zaden sport nie daje tej wolności blablabla… przejedzone, ale moim zdaniem dalej prawdziwe 🙂 Nie zwracam uwagi na to, co ktoś mówi o tym jak wyglądam (odnosnie twojej wypowiedzi o halówkach i najkach 😀 ) idę po to, zeby sie bawić i chcę się dobrze czuć, ludzie nie muszą wcale tego rozumieć. Często trenuję sam, na małej wsi, bo tam właśnie mieszkam, troszkę w lesie, troszkę w miejscach gdzie przez 2h potrafi przewalić się tylko 4-5 osób, a czasami też w miejscach gdzie jest wiecej ludków. Trening, to trening, kogo obchodzi ile ludzi Ci się przygląda i co sobie o Tobie myślą? Gdybym się przejmował tym, co myśli o mnie jakaś osoba to mozliwe, ze byłbym w depresji 24/7 haha 😀 Nie ma co budować swoich wartości na tym, co myslą ludzie i dzieciaczki których uczymy skakać i którym przekazujemy coś nowego 😀 Jestem kurdupel tak samo bo mam tylko 17 i skaczę dopiero 4 lata, wiec to samo możecie powiedzieć odnosząc się do mnie. Oczywiscie miło jak ktoś pochwali to co robisz, ze mu się spodoba, niemiło jak nie, ale to wciąż jest coś, co robimy (a przynajmniej ja) tylko dla siebie. To uczucie gdy trzymasz drążek i prawie wszystkie odciski poszły się jebać, gdy zdzierasz kolejny grip, w kolejnych butach, gdy czujesz jak gasisz jakiegoś większego preca którego nie mogłeś ustać lub dolecieć długi czas albo gdy kręcisz jakiegoś lepszego flipa którego od zawsze chciałeś umieć i w końcu Ci się udało go zrobić, te uczucia są nie do opisania. Czy to udaje nam się pokazać innym ludziom? Nie. Oni widzą SKOK, a my coś więcej.

    Polubienie

    1. Dla tych, co się boją co o nich ludzie pomyślą. Pomyślcie, że ci ludzie też ciągle myślą, co ktoś o nich pomyśli 😀
      Dzięki Krystian za opinię 🙂 Rozważ tylko jedno – czy jakbyś nie mógł spotkać się z ziomkami, poskakać na zawodach itp. to czy dalej byś miał tak mocne przywiązanie do tego? I też – skaczesz 4 lata, jesteś na zajebistym poziomie i wiele osób się jara Twoim skillem, więc można powiedzieć, że masz takie swoje 5 minut. Może jeszcze nie szczyt, ale na pewno wyżej niż kiedykolwiek wcześniej, na większej zajawie niż dawniej itp. I niech Ci to rośnie dalej i jak najdłużej i w zdrowiu. Tylko np. za te 6 lat może już ta zajawa trochę przygaśnie i jak w moim przypadku progress będzie szedł płasko albo bardzo powoli i wtedy warto wiedzieć, dlaczego w ogóle się w tym dalej siedzi 🙂 Na zasadzie takiej jak wszelkie uzależnienia. To czynałogowo jarasz fajki czy nie to jest jedno. Ważne, żeby wiedzieć, że to nałóg i znać jego przyczyny i skutki, bez oszukiwania siebie i innych 🙂
      Piona 🙂

      P.S. Do końca czerwca wstawiamy Ci zestaw pionowa + skośna drabinka + kółka i lina więc oczekuję dobrych nagrywek 😀

      Polubienie

      1. Szczerze mówiąc mam zajawkę na takim samym poziomie jak rok temu, dwa lata temu etc. Nie piszę tego, zeby sie podlizać, czy też komuś coś udowodnić, a broń Boże 😀 Po prostu mówię szczerze jak jest, nikogo nie oszukuje. Mówisz, ze np. za te 6 lat moze mi iść progress płasko, lub bardzo wolno… może iść, no problem 😀 Jak będę mógł skakać i dalej cieszyć się z tego co robie, to po co mi progress? Pewien spoko typek z bc3run mi kiedyś powiedział, że to nie skill pomoże Ci w problemach i da Ci szczęście, a właśnie pasja 🙂 Wziąłem sobie te słowa mocno do serca i jak sie tego trzymałem, tak trzymam sie dalej 🙂 Wypierdzielić pojęcia progress i regress a zostawić tylko: zabawa – to najlepsze co mogłem zrobić 😉 Wtedy wszystko samo idzie w stronę w którą iść powinno 😉 A co do skakania bez ziomków, to tak jak up. Skacząc 2 lata, nie znałem nikogo ze świata pk/3r i cieszyłem się tym co robię, więc na pewno dalej miałbym takie przywiązanie jak mam do tego sporciku 😉 Takie masło maślane pewno, ale pisane na szybkiego, wiec wybaczalne! xd

        Polubienie

  2. Fajny. Czytając wpis i komentarze przypomniała mi się taka sytuacja:
    Biegnę na tramwaj, bo zaraz ma odjechać, a kolejny nie wiadomo kiedy i czy będzie (noc). Nie biegnę jednak sam jest ze mną jeszcze dwójka osób. Tak się złożyło, że szliśmy chodnikiem i dalej było przejście. Ja pobiegłem najkrótszą drogą – bez żadnych przeszkód, po prostej. Oni natomiast pobiegli dłuższą drogą przez przejście na pieszych, a potem prostopadle. Byłem szybciej nie dlatego, że umiem przeskakiwać płoty, ani dlatego, że szybciej biegłem, ale dlatego, że wybrałem krótszą drogę. W takiej sytuacji sam popatrzyłem na nich ze zdziwieniem i spytałem dlaczego pobiegli na około. Odpowiedzieli, że odruch, że niby samochód mógłby jechać, czy coś…

    To pokazuje jak różne spojrzenie na sytuację mam osoba trenująca parkour i parkourowy mugol (no offense).

    Pozdro 🙂

    P.S.: Może ja bym coś napisał…

    Polubienie

    1. Blu, pisz! 😀
      Ale tak, większość ludzi popada w schematy i nieświadomie przestrzega pewnych reguł, które w ogólności są w porządku. W przypadku ruchu drogowego ma to mega ważne znaczenie i z narzuconych sobie ograniczeń (choćby linie na jezdni) czerpiemy więcej korzyści niż tracimy. W szczególnych jednak przypadkach – takich jak Twój, albo gdy musimy wyprzedzić ciągnik, a tu podwójna ciągła i zakręt należy potraktować te linie jako ostrzeżenie, a nie ograniczenie.

      Kowal, dobrze kombinujesz – nie przestawaj! 😀 „Nie zawsze do przodu, ale zawsze z pasją” 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s