Skąd jesteś taki jaki jesteś?

Pierwszy nadesłany do nas tekst. Autorem jest Piotrek ‚Acte’ Reczyński, prezes stowarzyszenia Krakowski Parkour, traceur z 10 letnim stażem treningowym. Nie wiem czy celowo, ale można go uznać za odpowiedź na wpis Kuby pt. „Parkourowe przemyslenia”.

WSTĘP

Oto wpis pisany na gorąco i na styraniu po prowadzonym przeze mnie treningu. Kto by pomyślał, że 3 godziny gadania, pokazywania ćwiczeń i ogarniania dosłownie kilku młodych osób może tak wymęczyć? OK, ktoś by się znalazł. Tylko pewnie każdy z tych ktosiów, którzy z własnej woli dzielą się czymś, co im wychodzi, a odbiorcom dobrze wchodzi, nie pamięta tych raczej negatywnych odczuć zmęczenia, głodu, pragnienia.

Ludzki mózg najwyraźniej działa tak, że jeśli coś jest dla nas prawdziwie życiodajne i stanowi część nas, to pozwala sobie na chwile zapomnienia. Właściwie zapomnienie chwil. Chwil, w których mieliśmy dosyć lub wręcz przeciwnie, brakowało czegoś potrzebnego tam i wtedy. Czyżby nie było nam to w ogóle potrzebne?

Stojąc kilka godzin w mocnym słońcu na stacji benzynowej gdzieś za Mannheim, mając za sobą bardzo owocny w łapanie stopa dzień poprzedni, a przed sobą wciąż kilkaset kilometrów do serca parkouru – Lisses, pamiętam, że przeżywałem jedne z mocniejszych emocji w życiu. Sytuacja, w której nie mogąc złapać stopa przy autostradzie chcesz się poddać (cokolwiek to miało oznaczać), ale jedynym sposobem poddania się jest złapanie stopa, który zawiezie Cię 40 km do miasta, podczas gdy prawie nikt nie wjeżdża na stację, a co dopiero pyta czy Cię zabrać, brzmi nieciekawie. Ale właśnie to zapamiętałem z tamtego czasu. Suche fakty. Fakty takie jak potężne poczucie bezradności, bo nawet nie złości. Jednakże ogólnie pamiętam też kilka innych odczuć i reakcji w życiu, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Wszystkie zapamiętane mają widocznie sens. Problemy w łapaniu stopa w Niemczech nie odciągają mnie od powtórzenia tego samego może jeszcze w tym roku. Potrzeba podróży i przygody jest silniejsza.

Zmęczenie, hałas w głowie, brak czasu nie powstrzymuje mnie przed prowadzeniem następnych treningów. Potrzeba dzielenia się parkourem z innymi jest silniejsza. Tylko czy na pewno parkourem? Czy gdybym nie obejrzał tego dokumentu na eXtreme w 2005 roku, a rozwinął się w stronę streetballu albo wreszcie kupił wymarzone rolki agresywne, byłoby jakoś inaczej?

START WARIANTU A*

*Wariant B, a może C innym razem, w innym poście, jednak z tego punktu mogę wyjść w kilka dróg.

Kojarzycie wypowiedzi typu „parkour jest kozacki, nie to co XYZ”, „parkour daje wolność, a XYZ to już doping i komercha”, „parkour rozwija fizycznie i psychicznie, a XYZ to każdy debil może uprawiać”? Albo takie „salta to parkour, bo David Belle robi salto z dachu”? Oh wait. Nie ten temat.

Czy na pewno parkour szczególnie wybija się na tle innych sportów patrząc na nieco głębsze aspekty niż tylko niska finansowa bariera wejścia czy dostępność „sprzętu” treningowego? Lubimy mówić, że gdyby nie parkour, nie bylibyśmy takimi ludźmi. Nie czulibyśmy się szczęśliwi, nie byłoby pasji. Błąd. Chyba.

Jest takie ciekawe sprzężenie zwrotne w układzie nerwowym. Coś nas rozśmiesza, są endorfiny, więc nam się twarz wykrzywia w uśmiech. Można to odwrócić i mając zły humor wsadzić sobie w usta ołówek w poprzek i zagryźć siódemkami czy ósemkami jak kto ma (chyba, że bezzębny, bo ma wyj***ne, to sorry). Efekt? Mózg nie zarejestrował źródła naszej postawy świadczącej o dobrym humorze, a że nie tylko hajs, ale i hormon się musi zgadzać, ordynuje on produkcję endorfin, które z kolei poprawiają faktyczny nastrój. To samo działa w przypadku postawy ciała itp. Nie wierzycie, to poczytacie, a zobaczycie.

Moim zdaniem, nie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, bo trenujemy. Jesteśmy jacy jesteśmy, bo jesteśmy jacy jesteśmy. Nie, nie pomieszałem. Śmiem twierdzić, że inny zbieg okoliczności w przeszłości wcale nie był początkiem tworzenia nowych nas. Prędzej czy później znaleźlibyśmy swoje narzędzie do dojścia do tego, co mamy teraz i kim jesteśmy. Bo tacy jesteśmy. Tak samo poznalibyśmy wspaniałych ludzi i tak samo mielibyśmy swoje „branżowe” żarty typu „Movement pierze w rzece”. Tak samo spotkalibyśmy ludzi, których kompletnie nie interesują tripy, zloty, warsztaty, jak i tych, którzy tym żyją. Byłyby hejty na działalność i hejty na bezczynność. Tyle samo byśmy się nauczyli życiowo i tyle samo różnych przygód byłoby nam dane przeżyć. Niemożliwe? Niestety. Nie sprawdzisz pan tego i co pan zrobisz? Nie cofniesz się pan np. do 2005 roku i przy włączaniu telewizora nie zadzwoni Ci domofon od chłopaków z podwórka „e, cho na piłe”, przez co jednak nie spotkasz się z PK „tu i teraz” czyli tam i wtedy. Nie przeżyjesz tych 10 lat w równoległym wszechświecie, a potem nie zestawisz tych dwóch żyć mogąc obiektywnie je porównać odnosząc do tych samych kontekstów. Zatem nie ma co gdybać, ale też nie ma co wynosić parkouru ponad inne już nawet nie sporty, ale w ogóle aktywności i pasje, bo on nadał jedynie formę tej treści, którą niesiemy my sami. Treść, którą jesteśmy.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Skąd jesteś taki jaki jesteś?

  1. Dobre, dobree! Daje do myslenia, ale mimo wszystko nie zgadzam się, przynajmniej nie we wszystkim :D. Jezeli dobrze zrozumiałem, ten tekst odnosił się do czegoś w rodzaju przeznaczenia? Tak, chyba tak. Każda droga jaką wybierzemy sprawi, ze znajdziemy sie w tym miejscu, w którym jesteśmy tylko z innym otoczeniem bo jesteśmy jacy jesteśmy? Bullshit 😀 Moim zdaniem, kształtujemy siebie przez całe zycie, to my kierujemy tym, gdzie pójdziemy i jaką drogą. Żadna z nich nie prowadzi w to samo miejsce, nawet w innym ”otoczeniu”. Ja także zaraziłem sie pk/3r przypadkowo… gdyby mnie tam nie było, w tym momencie, nie skakałbym teraz i … co dalej? Mógłbym teraz nic nie robić jak ogromna cześć moich znajomych, nie mieć żadnej zajawki, mieć ”normalne” życie, bez doznania jednego z najpiękniejszych rzeczy na tym swiecie – pasji. Mógłbym również znaleźć inną zajawkę, równie przypadkowo ale to juz temat rzeka, przez to ”mógłbym”. Możliwości wiele, dróg wiele, ”mógłbym” wiele, teorii wiele, co i ludzi. Szanuje, ale nie zgadzam sie 🙂

    Polubienie

    1. Kowal, właśnie o to mi po części chodzi – o to, żebyście się nie zgadzali. O to, żebym sam się jeszcze zastanowił w oparciu o Wasze opinie. O to, żeby w ogóle się czytelnicy zaczęli jeszcze głębiej zastnawiać nie nad samym parkourem, co nad samym sobą. Choć akurat to nie jest trudne, bo tak coś czuję, że ten blog zbyt poczytny wśród gimbów i jamakaszerów to nie jest 😀

      Ale piszesz „Mógłbym teraz nic nie robić jak ogromna cześć moich znajomych, nie mieć żadnej zajawki, mieć ”normalne” życie” – Serio? Nigdy nie lubiłem tłumaczenia się np. policji wyganiającej ze spotów, że „to co mamy siedzieć z piwkiem pod blokiem?” Z prostej przyczyny – zostałem tak wychowany, byłem w takiej (sportowej) podstawówce, że bez parkouru bym się nie nudził, bo po prostu mam zaszczepioną taką życiową przedsiębiorczość.

      Innym tematem jest to, że nie wszyscy mają taką bazę jak ja i taki start. Niektórzy potrzebują faktycznie kopa czy podania ręki, bo są w czarnej dupie. I o tym będzie następny tekst, także Situs, Siwek, Ley – shotgun na tekst pod roboczym tytułem „Parkour jako narzędzie”! 😀

      Polubienie

      1. Ok, czekamy! 🙂
        A co do tekstu, to podobnie jak Krystian nie do końca się zgadzam. To wszystko sugerowałoby, że mamy nikły wpływ na swoje życie i wybory, których dokonujemy nie mają zbytnio znaczenia. A uważam, że jednak mają i to dość duży, że to właśnie one kształtują naszą osobę. Mogę się zgodzić z tym, że tak na prawdę osoba, która potrafi się pasjonować jedną rzeczą jest skłonna pasjonować się też inną. A to jacy jesteśmy powoduje, że zatrzymujemy się przy konkretnej zajawce, albo idziemy naprzód, znaleźć taką, która nam odpowiada. Fakt, przy jakiej zostajemy, spowodowany jest tym JACY JESTEŚMY, ale też zmienia nas na takich jacy CHCEMY BYĆ. Dlatego też nie uważam, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy, bo jesteśmy jacy jesteśmy, tylko, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy bo dokonaliśmy wyborów, w kierunku jakim chcieliśmy się stać. A nie każdy tych wyborów dokonuje 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s