Perfekcjonizm, akceptacja i takie tam

Wszyscy mamy jakiś idealny obraz siebie, idealnych miejsc, w których chcielibyśmy być, najwspanialszych ludzi, z którymi chcielibyśmy przebywać lub rzeczy, które moglibyśmy mieć. Szalona misja dążenia do doskonałości wodzi nas za nos. Czasem każdy z was usłyszy, że ktoś w waszym towarzystwie mówi, że jest perfekcjonistą i ta osoba musi mieć wszystko na cacy albo nic. W innym przypadku sami możecie o sobie tak mówić. Jedno jest pewne – każdego z nas kusi pogoń za doskonałością – czymkolwiek się nie zajmujemy. Są dziedziny życia, w których musi być tak jak sobie wymarzyliśmy albo wcale.

Skąd to się bierze oraz jakie są tego skutki? Dążenie do perfekcji nie zawsze jest dla nas korzystne. Mówienie sobie: „mogłem zrobić to lepiej”, „stać mnie na więcej”, „chcę być lepszy” wcale nam nie pomaga. Owszem, wymagamy od siebie więcej i wydaje nam się, że to nas motywuje do osiągnięcia wyższych rezultatów. Dokąd jednak nas to prowadzi? Wydawałoby się, że powinniśmy być ambitni i sięgać jak najwyżej możemy, bo przecież stać nas na to – ktoś nam to kiedyś powiedział albo sami sobie to wmówiliśmy i teraz idziemy w zaparte i albo wszystko albo nic. Z pozoru wydaje się, że wszystko ok, bo przecież jest to chęć rozwoju itd., nie? W praktyce wygląda to tak, że chodzimy niezadowoleni z tego co mamy, zaczynamy coś i nie kończymy, bo uważamy, że jest to niewystarczające. Ciągle mówimy sobie, że stać nas przecież na więcej – po takiej serii myśli, które gdzieś tam się pojawiają – znowu odkładamy na później albo przerywamy kolejny projekt, w którego potencjał pewnego razu uwierzyliśmy. Niestety, nie spotkał się on z naszymi oczekiwaniami zaledwie w połowie. Przypomnij sobie ile razy zacząłeś coś i nie skończyłeś dlatego, że nie spodobało Ci się to już na samym początku. Musimy w pełni zanurzyć się w tym, w co się angażujemy. Wejść w to bez idealnej wizji, którą nasz podstępny umysł chętnie nam podsunie. Sposób, w który myślimy ciągle funduje nam jakąś niemożliwą misję, której spełnienie ma za zadanie udowodnić komuś lub nam samym, ze jesteśmy coś warci. Nasz egotyczny umysł bawi się z nami. Bo przecież tak dobrze się czujemy, kiedy ktoś nas doceni, prawda? Łechce to nas i podbudowuje. Ale dlaczego mielibyśmy czekać, aż ktoś nas poklepie po główce za to, ze zrobiliśmy coś dobrze( z drugiej strony – ta sama osoba może powiedzieć, że to wcale nie wywarło na niej wrażenia)? Zróbmy coś dla samej przyjemności wykonania danej czynności, oddajmy się temu, zatopmy się. Nie musisz ładnie malować, żeby cieszyć się z malowania. Ale na pewno staniesz się lepszym malarzem, jeżeli będziesz zadowolony ze swoich pociesznych kleksów na kartce papieru. Chociażby z takiego powodu, że będziesz chciał jeszcze raz wrócić do tego przyjemnego uczucia, które towarzyszy Ci przy malowaniu. A skoro będziesz tam wracał, to będziesz to robił regularnie, zaczniesz poświęcać temu więcej czasu i staniesz się w tym dobry. Niezadowoleniem tylko się zniechęcisz do kolejnej sesji malowania. Nie bierz na siebie wszystkiego na raz, stawiaj małe kroczki. Nikt nie zaczął od robienia wielkich rzeczy – one są konsekwencją powtarzania setki tysięcy razy tych najmniejszych. Doceń małe rzeczy, bo wielkich nie będzie zbyt dużo.

norge-23
Skupmy się na prostych rzeczach, którym możemy się poświęcać często i regularnie . Nie narzucajmy sobie ogromnego celu, od którego dzielą nas, miesiące lub nawet długie lata. Zacznijmy od tego najmniejszego i najłatwiejszego. Wejdźmy na drogę, która prowadzi do tego celu i cieszmy się nią. Jeżeli w pewnym momencie okaże się, że ta droga nie jest dla ciebie – opuść ją i wejdź na kolejną. Nie ma nic straconego – zabierasz ze sobą całe doświadczenie, które zdobyłeś obierając poprzedni kierunek.

Często myślimy tylko i wyłącznie o skutku. Radość z osiągnięcia jest chwilowa, a proces trwa czasem latami – czy warto czuć niezadowolenie przez miesiące lub lata, tylko po to aby na koniec uśmiechnąć się na krótką chwilę i wymyślić następną misję? Zamieńmy: nauczę się mówienia w obcym języku na zacznę poznawać obcy język; zbudowanie wymarzonej sylwetki na regularne wyjście na trening. Czyż nie zrzuca to ogromnego ciężaru z naszych barków? Już nie musimy gonić za celem, bo będzie on naturalnym skutkiem tego, w co jesteśmy zaangażowani.  Znajdźmy w tym trochę radości, znajdźmy coś przyjemnego w procesie, a nie w samym rezultacie.

Za
akceptujmy to jak jest, jakkolwiek jest. Nawet jak jesteś brzydki i gruby – Hej! Ty tam przed monitorem, do Ciebie mówię! Zaakceptuj to, że taki jesteś i dopiero wtedy będziesz mógł znaleźć w sobie moc, żeby dosięgnąć swoich ideałów – zrzekając się ich. Twoja brzydota zniknie z Twojej twarzy wraz z uśmiechem, który się pojawi, za każdym razem, kiedy siebie docenisz. Za co? Za nic, od tak sobie. Za to, że jesteś i masz dwie ręce – jeżeli jedną to jedną – też ponoć da się z tym żyć. Przestaniesz gonić za tym, co wytworzył Twój umysł, popłyniesz z prądem teraźniejszości, akceptując każde miejsce i czas, do którego życie Cię zabierze. Mówisz, żeby zrzec się ideałów i dzięki temu je osiągnąć? Przecież to brzmi paradoksalnie! A no jo, tak by się przecież wydawało. Tutaj jednak wypadałoby się zastanowić dlaczego na pierwszym miejscu pojawiła się chęć dążenia do ideału. Skąd ona wypłynęła? Z tego, że rodzice nigdy nie zaakceptowali tego, co robisz, bo mieli dla Ciebie inny plan? W efekcie chcemy udowodnić im, że jesteśmy coś warci, bo przecież tak bardzo pożądamy akceptacji naszych bliskich(jeżeli nawet oni nas nie zaakceptują, to sami zaczynamy wątpić we własną wartość). Czy może pochodzi ono z tego, że kiedyś w szkole nauczyciele mówili Ci, że masz zdobywać same piątki ze wszystkiego, żeby dostać się na dobre studia, dzięki którym zdobędziesz prestiżowy i dobrze opłacany zawód? Co jeśli przez to wszystko nie znalazłeś czegoś, co tak naprawdę w życiu kochasz? Poszedłeś za tym co inni mówili, że jest dobre z takich czy innych powodów. Podejmowałeś swoje decyzje w oparciu o to, co zostanie zaakceptowane, a co nie. A prawda jest taka, że nikt nie zna Ciebie tak bardzo jak Ty sam. I to Ty musisz wsłuchać się w swoje potrzeby, odnaleźć siebie i uwierzyć, że możesz zrobić wszystko za co się zabierzesz. Bo tak jest. Nikt nie działa na nas tak ograniczająco, jak my sami, kiedy w siebie wątpimy.

norge-9

Pewnie część z Was zastanawia się: „No dobra, fajnie, ale co to ma wspólnego z parkourem?„. Czasami nasi parkourowi kompani lub my sami przychodzimy na trening z nastawieniem: „dzisiaj skoczę ten skok”/”dzisiaj nauczę się tego” albo coś podobnego. Okazuje się jednak po chwili, że tak naprawdę nie mamy na to dzisiaj siły, boimy się skoku, odległość tego skoku jest większa niż myśleliśmy. No i czar prysł. Już nie jesteś taki zmotywowany do treningu. Wyszedłeś z domu zainspirowany do osiągnięcia czegoś, jednak rzeczywistość okazała się inna niż to sobie zaplanowałeś. Chcieliśmy tak dużo, a dostaliśmy tak mało. Zdarzyło Ci się tak? Mi też, to normalne. Ale nie musimy być więźniami naszych oczekiwań i ideałów. Możemy przecież wrócić do tych małych rzeczy, do podstaw, które z czasem naturalnie przerodzą się w to, co chcesz osiągnąć. W pewnym momencie podejdziesz do swojego upragnionego skoku i zapomnisz, że kiedykolwiek był on dla Ciebie trudny.
Same podstawy, nietrudne skoki przez niskie murki, barierki czy jakiekolwiek inne ruchy mogą dać Ci wiele satysfakcji z samego ich łączenia w płynne kombinacje. Jeżeli czegoś się boisz, nie jesteś pewien swoich możliwości – rozważ opcję, że może brakuje Ci jeszcze kilku godzin tyrania tego preca na krawężnikach, zanim go zrobisz z tamtego dachu na trzepak. Mówio, że cierpliwość popłaca – i mogo mieć rację.

Dobra, to teraz idź i zrób coś fajnego bez względu na to, czy wierzysz, że to Ci wyjdzie, czy nie, ok? Dla zabawy, dla nowego doświadczenia, dla rozwoju. Po to, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie, dobra? Jasne, nie jest łatwo, ale spróbuj. Jeżeli od razu Ci nie wyjdzie, spróbuj to rozbić na podstawy, z których dana rzecz się składa. Czasem po prostu potrzebujemy trochę więcej czasu. Spójrz chociażby na mnie – to jest trzeci wpis na tego bloga, który zacząłem, ale dopiero pierwszy, który opublikowałem! BADUM TSS! Ale dałem radę i props dla mnie!

6 uwag do wpisu “Perfekcjonizm, akceptacja i takie tam

  1. Propsuje! Artykuł pierwsza klasa i zgadzam sie z Toba Kuba. Małymi krokami do celu, bo w biegu możemy stracić cała przyjemność tego „procesu”.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  2. Haha czytam to czytam i widzę swoje ostatnie 8 lat.. Towarzyszu jest dokładnie jak piszesz. Wyznaczalem sobie duże cele i duże skoczki na film których na codzień bym nie zrobił i czasem wracałem smutny do domu. Mimo to jak sie przelamalem i je wykonałem sprawiało mi to radość, podbudowywalo mnie ze jak chce to mogę. Pózniej jednak zacząłem sie skupiać na małych rzeczach i laczeniach tego wszystkiego i idąc na trening teraz już nie mam w głowie zaplanowanego skoczka na dzień tylko chce sie bawić ruchem wszędzie gdzie sie da 😀 To musi wyjść z chwili i to trzeba poczuć ! Tu dodam tez dla przykładu ze były rzeczy których bałem sie do niedawna i w przeciągu 7 lat nie spróbowałam dwójki po rundaku, ale po takim czasie treningu weszła za pierwszym razem kiedy sie przelamalem ; ) Dlatego cierpliwość poplaca jak najbardziej. Pięknie to tu wszystko opisałeś ziomus, Piona ;*

    Polubione przez 1 osoba

  3. Strasznie fajnie piszesz! Jaram się. Przy okazji mądrze. Wincyj poproszę. Super się czyta. A i może coś mi w główce zostanie dzięki Tobie 😀

    Polubienie

  4. Chłopaki nie ma to tamto ale wasz Blog chyba w końcu strasznie kopie mnie w dupę i daje mi jakąś motywacje która chyba już dawno u mnie znikła. Dzięki wam i piszcie coraz więcej

    Polubienie

  5. Chyba każdy widzi w tym tekście po troszku siebie 😀 Kiedyś miałem podobnie, starałem sie skakać rzeczy do których nie byłem przygotowany i często wracałem z treningu smutny lub zdenerwowany na samego siebie, ale od dłuższego czasu staram sie tylko bawić ruchem, dla niektórych 2 fulle sprawiaja w ciul problemy, tak samo jak i kiedyś dla mnie, ale cierpliwość i wytrwałość opłaciły się, bo teraz skacze mi sie je tak samo jak małpe do preca albo konga i jest to dla mnie tylko fun nic wiecej 😀 Dawać wincy artykułów bo dobre so!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s