Jak skłócić rodzinę, czyli o „Pucharze Polski” słów kilka

Sielankowy nastrój jaki panował przez kilka dni po tegorocznym Biskupiec Jamie wśród społeczności, szybko przeminął po ogłoszeniu przez nowopowstałą Polską Federację Parkour i Freerun tabelki punktowej Pucharu Polski…. Czekaj, czekaj! CO?!

Dla niewtajemniczonych, od tego roku zawody w Biskupcu, zawody w Trójmieście i zawody w Białymstoku miałyby być punktowane do rankingu Pucharu Polski w celu wyboru „Mistrza”. Jest też koszulka lidera, która została już wręczona na BCJamie. Ze wszystkich działań i możliwości jakie mogła zrobić Federacja, na początek wybrano to najbardziej kontrowersyjne. Niezbyt dobre zagranie.

Dyskusja na facebookowej grupie Parkour Poland zawrzała, obudziły się osoby, które dawno już się odwróciły od społeczności, każdy chciał dołożyć swoje trzy grosze. Dużo słów, dużo hejtów, dużo negatywnych emocji, mało konstruktywnej krytyki i pomysłów. Zaczęły wychodzić jakieś prywatne urazy i konflikty. Po co to wszystko?! Czar pięknej, parkourowej rodzinki prysł.

Osoby, które znają mnie trochę dłużej, wiedzą, że zawsze byłem przeciwny zawodom. Moje stanowisko trochę złagodniało po zobaczeniu jak to wyglądało na poprzednim Biskupiec Challenge. Nadal nie jestem zwolennikiem tego typu eventów, gdyż uważam że niosą wiele zagrożeń dla parkour i jego indywidualnego charakteru, ALE zawody i tak będą się odbywać, nie zmienię tego. Jednak mogę, możemy, a wręcz powinniśmy zachowywać i propagować atmosferę braku rywalizacji, sprawdzenia siebie czy zachowywania bezpieczeństwa.
Z tego też powodu, uważam, że tworzenie Pucharu Polski to po prostu krok wstecz. Sugerowanie młodym, nowym trenującym oraz ludziom z zewnątrz, że chodzi o punkty, o wygrywanie, o nagrody. Nawet jeśli MY rozumiemy, że nie o to chodzi.

Nie rzucałbym jednak hejtów w kierunku pomysłodawców. Uważam, że częściowo sami jesteście sobie winni, uczestnicząc w zawodach. Można się było spodziewać, że pomysł klasyfikacji w końcu padnie. Naszym zadaniem jest po prostu nie dopuszczać złych pomysłów czy nieodpowiednich ludzi do wpływania na nasze środowisko. Jesteśmy społecznością, więc zachowujmy się jak społeczność.

Dla osób, którym nie podoba się pomysł Pucharu Polski, proponowałbym w ramach zasady „chcesz zmienić świat, zacznij od siebie”, zrezygnować z udziału w zawodach, lub po prostu nie wyrażenie zgody na udział w ‘rankingu’.

Co do działania Federacji, zamiast Pucharu proponowałbym na przykład przyznawanie corocznych nagród pod koniec roku typu:

  • Najbardziej inspirujący freerunner/traceur, najbardziej inspirująca freerunnerka/traceuse, gdzie można wziąć pod uwagę nie tylko zawody, ale i wydane w danym roku filmy czy zdanie społeczności poznane przez głosowanie. (Unikałbym w tych przypadkach używania słów najlepszy, bo jest to ciągle subiektywna ocena, która sugerowałaby, że można kogoś takiego wybrać)
  • Najlepsza produkcja parkour/freerun
  • Najlepszy event

Nagrody, które nie dość, że mogą spełnić swoje działanie w przypadku szukania sponsorów, pozwolą także na rozwój sceny w aspektach innych niż same skoki.

Podsumowując, Puchar Polski jest niezbyt trafionym pomysłem, jednak sama reakcja społeczności także nie była zbyt pozytywna. Prywatne ataki na osoby, które próbują wpłynąć na rozwój parkour i freerunningu w Polsce nie powinny mieć miejsca, nawet jeśli działania te nie są celne. Niech parkourowa rodzina, którą tak wszyscy chwalili po Biskupcu, nie będzie tylko pustym słowem, a społecznością opartą na wzajemnym szacunku i zrozumieniu.

Federacja chyba zrozumiała błąd, gdyż wycofała opublikowany ranking i zapowiedziała zmianę. Czekam na rozwiązanie z ciekawością.
1

Fotografie użyte w poście wykonane przez Przemka Wilka podczas Biskupiec Jam 6/Biskupiec Challenge 3 – 2015.

3 uwagi do wpisu “Jak skłócić rodzinę, czyli o „Pucharze Polski” słów kilka

  1. Problem w tym, że chyba nie wszyscy czują tego „ducha” parkouru, a po prostu wyniuchali w tym sposób na robienie hajsu. Jako że parkour i freeruning są bardzo widowiskowymi dyscyplinami to i nie trudno o zainteresowanie mediów i sponsorów, stąd też takie próby coraz większej komercjalizacji. Nie da się od tego ustrzec, zawsze znajdą się ludzie którzy chcą zarobić na czymś hajs i wcale bym się nie zdziwił gdyby przy kolejnej okazji padł pomysł płatnych biletów na takie zawody 🙂

    Fajny pomysł z tym blogiem, powodzenia.

    Polubienie

    1. To nie chodzi o to, że neguję zarabianie na parkour. Nie, nic w tym złego, o ile robi się to z głową, zachowując jakieś wartości i ideały. Tak jak napisałem, my jesteśmy od tego żeby „nie dopuszczać złych pomysłów czy nieodpowiednich ludzi”.
      Tak na przykład nie widzę nic złego w płaceniu za zloty. Ktoś poświęca swoją energię i czas na zorganizowanie eventu, dla nas, dla społeczności, dlaczego nie miałby otrzymać z tego jakiegoś wynagrodzenia?
      Niestety pieniądze są dość ciężkim tematem, szczególnie w Polsce, gdzie najlepiej żeby nam dali wszystko za darmo.

      Pozdrawiam i dzięki za miłe słowa! 🙂

      Polubienie

    2. Podobnie jak Situs – nie ma nic złego w robieniu hajsu. Ktoś kiedyś zauważył, że można produkować samochody. Je**ny, dorobił się na tym, a potem wielu innych. I tyle? Nie. Dostarczyli wartość, która była potrzebna i pchnęła świat do przodu. Co by nie mówić złego o naszych czasach, nigdy wcześniej nie było nam tak dobrze jak teraz. To samo w PK i w każdej pasji – jak widzisz opcję zarobienia dla siebie w sposób moralny i zgodny z pewnymi ideami – rób to. Ileż można tyrać na etaciku i parkour traktować jako hobby po godzinach?
      Życzę życia pełnego pasji 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s